1.+geneza+powstania+firmy2.+kancelaria+prawnicza3.+consulting4.+lobbing5.+nieruchomosci6.+koncepcja+pa%F1stwa7.+aforyzmy
                                                                                                                                                                                                                           


Rozdział: I kIIpII kIIpIII kIIpIV kIIpV kIIpVI  


połeczne napiętnowanie sędziów i prokuratorów za nieuczciwość i głupotę. Chcąc udrożnić system wymiaru sprawiedliwości i uczynić go efektywnym, należy w pierwszej kolejności zwiększyć liczbę wszystkich sędziów, aby sprawy, które trafiły do sądu mogły być rozpatrywane niemalże natychmiastowo. Ponadto sędziów należy uczynić odpowiedzialnymi prawnie i materialnie, premiując ich w widoczny dla społeczeństwa sposób za salomonowe, nadzwyczaj mądre wyroki i penalizując oraz piętnując społecznie wydawanie przez nich nieuczciwych, bezdusznych i głupich orzeczeń. W tym celu należy szczegółowo weryfikować i monitorować cały przebieg kariery zawodowej sędziów i prokuratorów, oraz ich kwalifikacje zawodowe w formie dossier dostępnego publicznie we wszystkich tych przypadkach, w których choć jeden podsądny-pokrzywdzony przez Sąd zażąda upublicznienia krzywdzącego go wyroku, lub postanowienia prokuratorskiego. Aby zwiększyć poczucie odpowiedzialności sędziów za wydane przez nich orzeczenia, należy umożliwić obywatelom powszechne pozywanie sędziów przed sąd dyscyplinarny, praktycznie tym samym umożliwiając publiczne napiętnowanie nieuczciwego sędziego za jego nietrafne, w domyśle nieuczciwe lub co gorsza niekompetentne orzeczenia. Bardzo podobnie, jak w starożytnym Rzymie, choć jest to nieporównanie bardziej cywilizowana metoda napiętnowania głupoty i nieuczciwości sędziów (i prokuratorów).



większenie liczby sędziów wymaga nakładów ogromnych środków. Skąd je wziąć? Zamiast ograniczać, jak to ma miejsce obecnie, dostęp do wykonywania zawodu adwokata lub radcy prawnego, ogromnej rzeszy prawników z dyplomami wyższych uczelni, co koliduje z Konstytucją RP, można spośród ich grona dokonać rekrutacji ogromnej liczby nowych sędziów. Status przyszłych adwokatów i radców prawnych będzie musiał ulec zmianie. Bez wyjątku wszyscy dyplomowani prawnicy będą mogli za pomocą szybkich i prostych procedur stać się Sędziami-Arbitrami mianowanymi, lecz z delegacją wyłącznie do Sądów I instancji. Sędzią takim, bez konieczności robienia aplikacji sędziowskiej będzie mógł od razu stać się każdy dzisiejszy adwokat i radca prawny, zaś dzisiejszy dyplomowany prawnik automatycznie będzie mógł stać się Sędzią arbitrem, aczkolwiek zatrudnianym przez strony na zasadach komercyjnych - nie mianowanym z urzędu. W praktyce będzie arbitrem – pełnomocnikiem strony w czasie procesu w I instancji. To samo dotyczy adwokatów i radców prawnych, którzy nie będą chcieli zmieniać swojego dotychczasowego statusu i sposobu wykonywania praktyki. Dyplomowany prawnik będzie mógł zostać Sędzią Arbitrem po np. rocznym, lub dwuletnim stażu w sądzie, lub po aplikacji sędziowskiej w normalnym trybie, uprawniającej go do pracy również w sądach wyższych instancji. Zważywszy obecną sytuację w sądownictwie i charakter narodowy Polaków zapotrzebowanie na arbitrów wzrośnie do tak ogromnych rozmiarów, że środowisko adwokackie przestanie mieć interes w ograniczaniu dostępu do tego zawodu, zyskując jednocześnie okazję do wykazania się posiadanymi bardzo wysokimi kwalifikacjami zawodowymi. Tylko dotychczasowi adwokaci i radcy prawni będą mogli reprezentować strony w wyższych instancjach. Dzięki wdrożeniu tej koncepcji wygenerowany zostanie typowo wolnorynkowy mechanizm naturalnej selekcji, przy jednoczesnym wyeliminowaniu kumoterstwa towarzyszącego zdobywaniu kwalifikacji adwokackich i radcowskich. Prawnicy po studiach i po dostępnej powszechnie aplikacji na arbitra będą mogli stać się adwokatami po (np.: 5 ? letnim) stażu arbitra. Szybciej jedynie na wniosek………. Ale i dotychczasowi adwokaci na zasadzie wolnorynkowej zrecenzowani przez klientów odkryją swoje prawdziwe kwalifikacje. Ujawnione ponadto zostanie oblicze dotychczasowego systemu rekrutacji do zawodu adwokata. Słabi adwokaci zejdą do roli sędziego arbitra, a i tam rzadko mogą otrzymywać pracę. Najlepsi – najskuteczniejsi nie będą mogli obgonić się od klientów.
Chcąc ten zamysł zrealizować, należy znowelizować k.p.c. i k.p.k. poprzez Wprowadzenie w drodze ustawy obowiązku zawarcia ugody przed Sądem Arbitrażowym I Instacji, która nie będzie jak dotychczas ugodą tylko formalną. Winna być bowiem zawarta w następstwie przeprowadzenia regularnego procesu z jednym Sędzią superarbitrem, mianowanym z  urzędu i maksymalnie trzema arbitrami-pełnomocnikami zawodowymi z każdej strony. Nie zakłóci to obecnego porządku, gdzie w sądach rejonowych i tak jest tylko jeden sędzia, a ławnicy nie posiadają żadnych kwalifikacji prawniczych. Nasza propozycja jest zdrowsza. Miejsce procesu dowolne. W równym stopniu może to być wynajęta sala w sądzie, jak i dowolny lokal, w którym muszą mieć zagwarantowane bezpieczeństwo strony i wszyscy arbitrzy. Lokal winien być zaakceptowany przez obydwie strony, pod każdym względem, w formie pisemnej. Będzie to regularny proces, w którym zarówno strony jak i ich pełnomocnicy będą się mogli wypowiadać swobodnie, a nie jak to ma miejsce obecnie. Zostaną zlikwidowane nagminne patologie towarzyszące nieprawidłowemu protokołowaniu zeznań stron i świadków. Dzisiejszy wszechwładny sąd w czasie całego procesu kontruje, a niejednokrotnie ubezwłasnowolnia strony sporu, demonstrując niemalże na każdym kroku swoją władzę i wiedzę, odnoszącą się głównie do znajomości anachronicznych przepisów, archaicznie skodyfikowanych przez ustawodawcę, co w odniesieniu do K.K. należy rozumieć, jako zalgorytmizowanych. Sędziowie, którzy w praktyce sądowniczej ograniczają się do mechanicznego wykonywania przepisów z ramienia sprawowanego urzędu, nie zasługują na miano wysokiego sądu, nie potrafiąc wydawać salomonowych wyroków, a którym to mianem żądają, aby określać efekty ich pracy. Niestety w takiej właśnie atmosferze toczy się większość procesów. Sędziowie, nie licząc zupełnych wyjątków, wywierają najczęściej wrażenie na uczestnikach rozpraw, że są pierwsi po Bogu. Strony, których interesy na tychże rozprawach winny być najważniejsze, niemal się nie liczą. Dlaczego ???
Z racji tego, że Wysoki Sąd wymierza „dziejową” sprawiedliwość i nikt, poza Wysokim Sądem się nie liczy, a już najmniej pokrzywdzeni.
W praktyce sprawiedliwość wymierzana jest, zależy od koniunktury, albo zbyt pośpiesznie, albo całymi latami, bez żadnych wymiernych efektów. Sędziowie nie mają czasu, który mogliby poświęcić na wnikliwe studium sprawy, a która przecież trafiła do sądu, ponieważ nikt nie potrafił jej rozwiązać. A co zazwyczaj robi sąd? Z reguły działa szybko i powierzchownie. Protokoły z rozpraw nie odzwierciedlają wersji przedstawionych przez strony i świadków. Gdyby Sąd nawet umiał powierzoną sprawę rozwiązać, to i tak nie dysponowałby na to czasem. Nikt, z wyjątkiem Wysokiego Sądu, nie wie, dlaczego niektóre sprawy są załatwiane szybko i pobieżnie, a niektóre są całymi latami i bez efektu. Wiedzą to ci, którzy sprawy w sądzie potrafią załatwiać, lecz to jest oddzielny temat dla Prokuratora i NIK-u, etc…. i zaproponowanego przez nas sądu dyscyplinarnego.

łuższe rozprawy - korzystne dla stron, sądu i adwokatów. Zgodnie z niniejszą propozycją powstanie odwrotna niż jest obecnie sytuacja. Im dłuższe będą rozprawy, tym bardziej pozytywne będzie miało to znaczenie dla sędziów arbitrów i to zarówno mianowanych, jak i zatrudnianych na zasadach komercyjnych. Jedni i drudzy, bowiem będą pobierać stawki godzinowe za swoją pracę (regulowane komercyjnie, bądź w drodze ustawy), a płatnikami odręcznie płacącymi za udział w procesie, będą strony procesu, tak samo, jak obecnie płacą adwokatom. Dla stron również będzie to korzystne rozwiązanie. Będą mogły one wypowiadać się na zasadzie swobody dyskursywnej, bez żadnych ograniczeń ze strony sądu, ale za to będą płacić za czas arbitrów. Jest to rozwiązanie korzystne również dla Sądów wyższych instancji. Sąd Rejonowy stanie się Sądem odwoławczym, a Sąd Okręgowy – Apelacyjnym. Sąd zaś Apelacyjny – stanie się Sądem Kasacyjnym. Sąd Najwyższy będzie ingerował w procesy tylko w szczególnych przypadkach, zaś jego funkcja stanie się funkcją Sądu prawotwórczego, polegającą na nadzorowaniu tworzenia we współpracy z Senatem i przestrzegania prawa przez sądy, a także na eliminowaniu z sądów patologii, związanej z wykonywaniem przepisów prawa. Jedną z najważniejszych funkcji SN będzie prowadzenie postępowań dyscyplinarnych, dotyczących Sędziów wszystkich instancji i nadzór, we współpracy z Sejmem i Senatem, nad prawidłowością wykonywania ustaw, których strażnikami winny być sądy i prokuratury.

ańszy system - mniej spraw z urzędu. Jeśli chcemy obniżyć koszty postępowania przed Sądami, to oprócz stworzenia jednego kodeksu postępowania przez połączenie procedur cywilnej z karną (k.p.c. z k.p.k.) zmniejszmy również do minimum liczbę spraw prowadzonych z inicjatywy urzędu, ograniczając je np. wyłącznie do reprezentowania przez prokuratorów osób niepełnoletnich, niepełnosprawnych, ubezwłasnowolnionych, zmarłych lub zabitych o nieustalonej tożsamości, albo nie mających rodzin itp., którzy samodzielnie nie mogą wyegzekwować swoich praw. Reszta spraw powinna toczyć się wyłącznie z indywidualnego powództwa, nie wyłączając spraw dotyczących SP i zabójstw, w których prokurator będzie oskarżycielem tylko w wyżej wymienionych przypadkach albo, gdy np. osoba zabita przez nikogo nie będzie reprezentowana. Prokurator ingerowałby również z urzędu, gdyby bliscy osoby zabitej niewłaściwie ją reprezentowali. Rola państwa winna ograniczyć się do pomocy pokrzywdzonym, bądź ofiarom przestępstw, w uzyskaniu pełnego zadośćuczynienia za poniesione szkody, a nie polegać, jak jest obecnie, na utrudnianiu i komplikowaniu życia pokrzywdzonym, z powodu ortodoksyjnego stosowania przez wymiar sprawiedliwości odhumanizowanych, a niejednokrotnie zwyczajnie głupich procedur. Natchnienie urzędników państwowych humanizmem można będzie łatwo osiągnąć, dzięki wprowadzeniu uproszczonych procedur ich odwoływania. Inicjatywa społeczna przysługiwałaby każdemu, kto na własnej skórze odczuł zimne i bezduszne traktowanie go przez danego urzędnika. Po upływie 1 roku urzędnicy będą aniołami dla obywateli, a obecnie często są nietykalni, z powodu mianowania ich na urzędników państwowych przez ministra, co należy natychmiast zlikwidować. Nie wiedzieć czemu bowiem dotykająca wszystkich obywateli nadpodaż siły roboczej nie miałaby ukształtować również urzędniczego rynku pracy na zasadach wolnorynkowych, których ogromnym zwolennikiem są wszystkie po kolei rządy III RP po 1989 roku.

rokurator –opiekun czy zepsuta, zdemoralizowana kanalia? Spraw, którymi prokurator zajmie się z urzędu będzie niewiele. Mało ich, zatem będzie obciążać budżet, zaś nawet ewidentne naruszenie interesu publicznego o charakterze karnym, dotychczasowym będzie podlegać obowiązkowi zawarcia ugody przed Sądem I Instancji między sprawcą, a pokrzywdzoną instytucją publiczną. Dopiero w wypadku braku osiągnięcia ugody, lub po zapadnięciu wyroku skazującego w Sądzie I instancji, odbędzie się rozprawa przed Sądem II i ewentualnie III instancji.
Sprawami, którymi zajmie się Prokurator, jako rzecznik praw obywatelskich, lub interesu publicznego, to sprawy wymagające pełnomocnika z urzędu per-procura - wszędzie tam, gdzie strona, lub pokrzywdzony jest nieobecny, lecz jednocześnie, dosłownie nikt nie może go reprezentować. Jeśli się jednak okaże, że brak obecności, lub właściwego reprezentowania był wynikiem zaniedbania, w takich wypadkach prokuratury będą pobierać opłaty za bezzasadne ich angażowanie. Sprawy zasługujące na kontrolę społeczną za pośrednictwem prokuratur lub mediów, to wszystkie wyżej wymienione sprawy, jak również te, w których przestępstwo, występek lub zbrodnia ma szeroki społeczny i prawny wydźwięk. Stanie się to możliwe tylko przy większym wzajemnym zaufaniu Państwa do obywateli i obywateli do Państwa.
Państwo chcąc, aby mu ufano, musi również okazać zaufanie obywatelom. To zaś możliwe będzie wyłącznie dzięki stałemu monitorowaniu zgodności postępowania obywateli z zasadami współżycia społecznego, powszechnie przez społeczeństwo zaakceptowanymi. W tym celu zasady współżycia społecznego należy precyzyjnie określić i zdefiniować, ale nie jak obecnie, jako stojące okrakiem między PRL-em a Kościołem, II a III Rzeczpospolitą, lub dzielące Polaków na zwolenników Radia Maryja i czytelników tygodnika „Nie”. Niedookreślone i nie sparadygmatyzowane zasady współżycia społecznego nie mogą być, ani skutecznym narzędziem selekcji obywateli danym urzędnikom państwowym, ani źródłem etosu zarówno dla całego społeczeństwa, jak i poszczególnych grup społecznych. W tym celu należy przywrócić rangę i doniosłość prawną dawnym kodeksom honorowym, moralnym, obyczajowym (etc….) nadając im formę ustaw. Zwiększona kontrola państwa nad obywatelami ma swoje mankamenty, ale też i ogromne plusy. Na przykład nagła śmierć starszej osoby w rodzinie dobrze znanej przedstawicielom władzy od dobrej lub od złej strony, z ogromnym prawdopodobieństwem umożliwi, albo wyłonienie poważnie podejrzanego o zabójstwo, co uruchomi całą machinę procedur wymiaru sprawiedliwości i współczesnej kryminalistyki, albo niemalże całkowicie wyeliminuje taką możliwość, choćby zejście miało miejsce nawet w kontrowersyjnych okolicznościach.

ontroling urzędów państwowych z udziałem dziennikarzy - na podstawie ustawy czy prawa kaduka?Koszty funkcjonowania państwa można radykalnie obniżyć, jeśli państwo odstąpi od zbędnych procedur, a ograniczy się do wszczynania ich w stuprocentowo uzasadnionych sytuacjach.
Zmianom ulegną nie tylko zadania i status Prokuratury, ale dotyczyć również będą one przedstawicieli mediów - dziennikarzy, o których mówi się, że są czwartą władzą w państwie. Aczkolwiek model współczesnej demokracji odkrywa zgoła inną prawdę. Dziennikarze są pierwszą władzą w państwie, bo rzadko, kiedy tracą swoje posady, a politycy nagminnie. Ich pozycja jest znacznie silniejsza od pozycji zajmowanej przez polityków, nawet z pierwszych stron gazet, o losach, których zazwyczaj dziennikarze decydują w nieskrępowany sposób. Aby pozakonstytucyjna, największa władza, jaką posiadają media, nie panoszyła się w państwie bez jakiejkolwiek kontroli społecznej, należy dziennikarzy doposażyć w poważne obowiązki względem państwa, obok licznie im przysługujących praw. Zmiany w szczególności dotyczyć będą ustawy „prawo prasowe”. (Szczegóły …….).



ezkarni prokuratorzy i sędziowie jak aktorzy śmieją się z nas, a Temida spod opaski podgląda.
Kto z nas nie widział na sali sądowej, tuż przed rozpoczęciem się rozprawy, śmiejących się do rozpuku sędziów razem z prokuratorami i adwokatami, którzy usztywnili natychmiast swoje zachowanie po pojawieniu się na sali stron, lub publiczności, aby ci nie spostrzegli łączących ich więzi towarzyskich lub koligacji innego rodzaju?
Na ten temat w wymiarze sprawiedliwości istnieje milcząca zmowa.
Któż z nas nie widział znaczącej, aczkolwiek oszczędnej i surowej wymiany spojrzeń na sali sądowej, między sędziami a prokuratorami i adwokatami na użytek publiczności, mimo że poza sądem to grono łączy serdeczna przyjaźń?
Czy to jest sąd, czy teatr?
Wszyscy znamy odpowiedź.
Czy opisany powyżej sędzia – reprezentant Temidy miał rzeczywiście oczy zasłonięte, czy udawał?
Czy rozpowszechnione koligacje towarzyskie i rodzinne w środowisku prawniczym nie obnażają i nie podważają mitu o ślepo-bezstronnej Temidzie?
Jeśli swojskie, towarzyskie rozmówki sędziów z innymi prawnikami możliwe są przed i po rozprawach w gmachu sądu - wręcz na sali sądowej - to można łatwo sobie wyobrazić, jak daleko posunięte mogą być takie rozmowy na obiadach, kolacjach i przyjęciach w domach sędziów z ich kolegami z ławy szkolnej, lub uniwersytetu. Nie chodzi oczywiście o to, aby uniemożliwiać prowadzenie normalnego życia prawnikom. Ale powyższe kwestie należy uregulować systemowo.
Te skąpe spojrzenia na sali sądowej, których zadaniem jest prezentacja pryncypializmu sędziowskiego, tuszującego niejednokrotnie tym zachowaniem najzwyklejsze koneksje i układy towarzyskie, w pełni ilustrują tzw. niezawisłość naszych sądów.
Jedną wielką obłudą jest twierdzenie, że wyroki sądów nie zależą od wspólnie spędzonych lat na studiach, w jednym akademiku, wspólnych obiadów i kolacji, wspólnie spędzonych wakacji, lub wręcz koligacji rodzinnych, towarzyskich i koleżeńskich. Oczywiście nie odnosi się to tylko do koneksji w środowisku prawniczym, lecz do każdego rodzaju znajomości podważających niezawisłość sędziów i prokuratorów. Koneksje łączące prawników są akurat takimi, które łatwo dostrzec i podejrzeć. Inne, znacznie poważniejsze koneksje podważające niejednokrotnie nie tylko niezawisłość sądu, lub prokuratora, ale wręcz zagrażające utratą ich suwerenności, potrafią być tak zakamuflowane, że niemalże są nie do wykrycia.
Czy w polskim wymiarze sprawiedliwości istnieją systemowe zabezpieczenia chroniące obywateli przed tą patologią, którą wszyscy znamy i wobec której jesteśmy bezsilni?
Diagnoza powyższa nie budzi wątpliwości większości obywateli. Jedynie środowiska sędziowskie i prokuratorskie są na tyle wyalienowane z rzeczywistości społecznej, że traktują nas obywateli - normalnych i zdrowych, jak ślepych i głuchych, a często nawet ubezwłasnowolnionych.
Czyżby prokuratorzy i sędziowie byli niewrażliwi i ślepi na powszechne niezadowolenie, a często na oburzenie nawet, które budzi wymiar sprawiedliwości przez nich stworzony?
Czy też ten brak wrażliwości na niezadowolenie społeczne graniczący ze ślepotą należy przetłumaczyć jako śmianie się ludziom w oczy z przeświadczeniem: i tak nam nic nie zrobicie?
Wydaje się, że tak właśnie jest.





geneza+powstania+firmykancelaria+prawniczaconsultinglobbingnieruchomoscikoncepcja+pa%F1stwaaforyzmy