1.+geneza+powstania+firmy2.+kancelaria+prawnicza3.+consulting4.+lobbing5.+nieruchomosci6.+koncepcja+pa%F1stwa7.+aforyzmy
                                                                                                                                                                                                                           


Rozdział: I kIIpII kIIpIII kIIpIV kIIpV kIIpVI  







rezesem Sądu Najwyższego winien być Wicemarszałek Senatu. Na to stanowisko w wyborach do Parlamentu będą mogli kandydować wyłącznie aktualni i byli sędziowie.Zadaniem Prezesa SN będzie nadzór z ramienia Prezydenta i Senatu nad wykonywaniem uchwalonych przez Senat ustaw, w szczególności dotyczącym wymiaru sprawiedliwości i prawidłowości jego działania, oraz dotyczącym wszystkich ustaw. W stosunku do obecnej sytuacji w samym Sądzie Najwyższym nic się nie zmieni, jeśli chodzi o zaangażowanie aktualnie pracujących w nim sędziów i Prezesów kierujących nim obecnie. Prezydent pełniący funkcję Marszałka Senatu, którego drugim pod względem ważności zadaniem jest, obok uchwalania ustaw, nadzór nad prawidłowością ich wykonania, realizował będzie to zadanie za pośrednictwem Wicemarszałka Senatu wybranego z grona nie tylko sędziów, ale i najbardziej zacnych prawników. Najlepiej, aby był to sędzia jednego z naczelnych sądów, z bardzo dużym doświadczeniem zawodowym.
Dzięki temu rozwiązaniu może udałoby się ukrócić, w pewnym sensie patologiczny, dzisiejszy sposób dokonywania przez SN wykładni ustaw uchwalonych przez Parlament, często w kompletnym oderwaniu od społecznej rzeczywistości i na zasadzie, co poeta chciał przez to powiedzieć. Przecież materiały robocze prac wykonywanych w Komisjach Sejmowych mogą być udostępniane SN bez żadnych przeszkód, chociażby np. za pośrednictwem Wicemarszałka Senatu - I Prezesa SN. Możliwe, że w wielu przypadkach przestanie istnieć konieczność dokonywania wykładni przez często w podeszłym wieku sędziów Sądu Najwyższego, dzięki ich bezpośredniemu kontaktowi z Parlamentem. Sąd ten zyska nowe, ważne zadanie nadzorowania przestrzegania prawa w obrębie wymiaru sprawiedliwości. To zapewni ściślejszy związek sądownictwa ze społeczną rzeczywistością. Prezydent zaś nie będzie mógł nadużywać przysługującego mu prawa łaski, bowiem dążył będzie do nie podważania wyroków nadzorowanego przez siebie wymiaru sprawiedliwości. Co najwyżej Prezydent może dążyć do zmiany oblicza wymiaru sprawiedliwości za pomocą instrumentów parlamentarnych. Inaczej mogłaby go spotkać surowa kara ze strony nowej instytucji prawa – provocatio. Powiązanie Prezydenta z SN jedynie poprzez fakt mianowania na funkcję I Prezesa SN wybranej przez niego osoby jest niewystarczające, z punktu widzenia istnienia absolutnej konieczności zwiększenia koherencji ustaw i procedur, oraz praktycznych metod ich stosowania, szczególnie w ramach objętych wymiarem sprawiedliwości, ale również w odniesieniu do niemalże całego ustawodawstwa, które w skali ogólnej kraju jest przedmiotem orzekania sądów w ruchu ciągłym.

zy kara jest celem czy środkiem? Celem ustawy Kodeks Karny miało być zwalczanie przestępstw oraz zapobieganie im, a także umacnianie poszanowania prawa i zasad współżycia społecznego. Po kilku tysiącach lat stosowania kary w całym cywilizowanym świecie, jako głównej sankcji za popełnienie przestępstw i po kilkudziesięciu latach od uchwalenia nowożytnego brzmienia Kodeksu Karnego w RP, chyba możemy pokusić się o ocenę: czy Kodeks Karny w obecnym brzmieniu spełnia swoją funkcję, czy też jest tylko zbiorem sankcji negatywnych dla występków, przestępstw i zbrodni, niestety już po ich popełnieniu. A ponadto, czy KK ma w ogóle nowożytne brzmienie?
Naszym celem niepostrzeżenie stało się wymierzanie kary. Czy jest to jednak myślenie z XXI wieku? Czy kara jest celem, czy środkiem?
Każdy dorosły człowiek poznał efekt stosowania kar i wie, że osoba karana zwykle zamyka się w sobie, broniąc się przed bezpośrednimi, negatywnymi skutkami kary, nie mając niestety zazwyczaj w ogóle przestrzeni myślowej, żeby myśleć o funkcjach wychowawczych kary.
Czy więc dalej z rozmachem, jak proponuje np. poseł Kaczyński winniśmy zaostrzać stosowanie kar?
Naszym zdaniem winnych popełnienia czynów zabronionych należy, albo trwale izolować od społeczeństwa albo, jeśli nie są jeszcze całkowicie zdemoralizowani, wychowywać ich, edukować i kształcić w nich świadomość społeczną, moralną i prawną. Nie należy ich jednak karać, bo wówczas jak zaszczute zwierzęta, kolejnym razem będą jeszcze bardziej agresywnie i cynicznie wobec bogatszej części społeczeństwa łamać prawo, chcąc na swój prymitywny sposób zniwelować skutki poniżenia, jakiego doznali przez wymierzenie im kary. W Polsce kara ma, bowiem wciąż konotacje naznaczenia i potępienia społecznego. Nie udaje się zarazić wymiaru sprawiedliwości i systemu penitencjarnego humanizmem, który skazanego (nie recydywistę i zwyrodnialca, lecz zwykłego człowieka, który jednorazowo potknął się o KK) pozwalałby określać mianem człowieka – w pełni wartościowej istoty ludzkiej, a którego społeczeństwo potrafiłoby powtórnie wychować, edukować społecznie i resocjalizować bez społecznego naznaczania. To wciąż się nie udaje.





geneza+powstania+firmykancelaria+prawniczaconsultinglobbingnieruchomoscikoncepcja+pa%F1stwaaforyzmy