1.+geneza+powstania+firmy2.+kancelaria+prawnicza3.+consulting4.+lobbing5.+nieruchomosci6.+koncepcja+pa%F1stwa7.+aforyzmy
                                                                                                                                                                                                                           


Rozdział: I kIIIpII kIIIpIII kIIIpIV kIIIpV kIIIpVI kIIIpVII kIIIpVIII kIIIpIX kIIIpI kIIIpII kIIIpIII  





ak zaradzić brudnemu moralnie i rozpasanemu establishmentowi polityków, biznesmenów, urzędników i innych luminarzy życia publicznego, którzy uwiesili się na Państwie Polskim? Owi luminarze nie chcą, ani zmienić życia publicznego, ani wyeliminować korupcji, bowiem straciliby źródło utrzymania, jakim jest zepsute przez nich państwo. Nie ukrywają nawet ostentacji i braku wszelkiej woli reformowania wymiaru sprawiedliwości, administracji publicznej, ani finansów publicznych, etc... Na dodatek większość urzędników państwowych twierdzi, że życie na garnuszku budżetowym to dla nich zły interes. I rzeczywiście brak zapału do wykazywania dbałości o sprawy publiczne ilustruje deficyt budżetowy państwa sięgający 40%. Coś tu nie gra. Dlaczego jednak urzędnicy i politycy tak zaciekle walczą o mandaty i posady w rządowych i samorządowych instytucjach, jeśli przynoszą im one niskie dochody?



ficjalne zarobki urzędników zazwyczaj osiągają średni poziom, a rzadko kiedy są wysokie. Aczkolwiek wieść gminna głosi, a my zwykli ludzie to po prostu wiemy, że oficjalne zarobki urzędników urozmaicają różnego rodzaju drobne korzyści. Dobry ekonomista bez trudu będzie potrafił wszystkie owe drobne korzyści zliczyć. Po ich zsumowaniu, odnajdzie się co najmniej 40% deficyt budżetowy, spowodowany przez tę grupę pomysłowych Dobromirów zaradnych i zapobiegliwych urzędników państwowych.
Gdyby zaś jeszcze lepiej poszukać, mogłoby się okazać, że zsumowanie owych drobnych korzyści uzyskiwanych przez urzędników państwowych pozwoliłoby nie tylko na pokrycie deficytu budżetowego, ale umożliwiłoby Państwu Polskiemu osiągnięcie wreszcie dochodu. Kto wie, aby to osiągnąć, powinniśmy może najpierw pomysłowość owych zaradnych urzędników powstrzymać z początku na próbę, powiedzmy na okres 2-3 lat. W tym okresie zamiast bezkarnego tolerowania prywaty zmusimy urzędników polskich do realizacji, interesów państwa i obywateli w zamian za otrzymane wynagrodzenie, pod rygorem wywalenia ich na zbity łeb i zastąpienia ich młodymi ludźmi czekającymi w kolejce.



oniżej postaramy się udowodnić, że państwo nie musi być deficytowe, a może nawet przynosić dochody. Stosowane obecnie metody ścigania korupcji, jak widać, nie przynoszą spodziewanych efektów. Nękanie przestępców naruszających porządek publiczny policją, służbami państwowymi, sądami albo napiętnowanie ich w mediach przez publiczne ogłaszanie wyroków sądowych, to tylko woda na młyn. Kogo? Schowanych głęboko bossów, którzy ten układ tworzą i pociągają za sznurki, sami pozostając w cieniu. Owi ojcowie chrzestni zgromadzili na tyle dużą wiedzę i środki finansowe, że faktyczne podejmowanie decyzji pozostaje w ich rękach. Ich władza jest nieoficjalna, ale przez to trwalsza i silniejsza. Nie podlega, bowiem politycznym zmianom i koniunkturom.
Twórcy tej koncepcji nie widzą ani szansy ani potrzeby ich poszukiwania. Przeciwdziałanie im za pomocą radykalnych środków penalizujących będzie usuwaniem skutków, a nie przyczyn. Tak jak wyrwany z ziemi perz bez wyrwania korzeni staje się jeszcze mocniejszy, tak i usuwanie skutków a nie przyczyn, na dłuższą metę prowadzi do nikąd. Odkrywanie i upublicznianie kolejnych osób i afer jest tylko środkiem zdobywania popularności przez dziennikarzy, którzy za każdym razem otwarcie i uczciwie twierdzą, że właśnie odkryli przyczyny. Po czasie zawsze jednak okazuje się, że były to tylko skutki, a prawda nieznana nikomu, jest zupełnie gdzie indziej.
Za każdym kolejnym razem opinia publiczna karmiona jest ułudą. Złudzeniami jednak nie da się nikogo nakarmić. Media owszem są niezwykle skutecznym narzędziem służącym do niszczenia polityków, a nawet całych partii politycznych oraz do magazynowania haków na przyszłych liderów. Ich działania jednakże nigdy nie dotykają ojców chrzestnych, którym zawsze jakoś udaje się pozostać w cieniu.
Przed wylansowaniem polityka lub biznesmena na luminarza medialnego, niewiele wspomina się w środkach masowego przekazu o istnieniu tego prostego mechanizmu, albo w ogóle nic. W Polsce może nie jedyną, ale za to najpewniejszą drogą do zarobienia szybkich pieniędzy i kariery jest droga totalnej kolizji z prawem. Gdy więc w początkach kariery dochodzi do kolizji z prawem przyszłego polityka lub biznesmena, to jest to moment z utęsknieniem oczekiwany przez owych pociągających za sznurki ukrytych mistrzów ceremonii.
Hodują oni swoje przyszłe ofiary jak pszczoły mszyce, aby z nich otrzymywać spadź i aby z nich spijać soki. Przyszłe ofiary mogą zostać unicestwione w każdym i dowolnym czasie. A zazwyczaj już po kilkuletniej karierze, zgromadzonych na polityka lub biznesmena haków jest tak wiele, że usunięcie niemal każdego z areny życia publicznego możliwe jest praktycznie od zaraz. Najpewniejszych i najwierniejszych szumowin oczywiście nie usuwa się nigdy. Z kolei zaś bohaterowie afer, o których słyszymy w mediach to tylko aktorzy, którzy zostali ukarani albo za nieposłuszeństwo, albo przeznaczeni zostali do ról zwykłych kozłów ofiarnych. Tępienie skutków jest bezcelowe, ponieważ prawdziwi bohaterowie nie ukazują swoich twarzy. A jeśli nie usuniemy samego patologicznego mechanizmu, to gdybyśmy nawet usunęli wszystkie kukiełki uczestniczące w tej patologii społecznej, to następnego dnia chocholi taniec zacząłby się od nowa.



o nie jakieś czarne charaktery tworzą korupcję, lecz my zwykli i niezwykli ludzie ją tworzymy. Autorzy niniejszej koncepcji nie tworzą bynajmniej spiskowej teorii dziejów. Mówimy o nas wszystkich, o Polakach, Europejczykach i wszystkich innych narodach.
My wszyscy, zarówno robotnicy jak i prawnicy, politycy, biznesmeni, urzędnicy oraz wszyscy czasami uczestniczymy w brudnej grze, jeśli zmusza nas do tego chory system chorych więzi społecznych. O tym głównie traktuje ta praca.
Nikt z nas nie jest czysty, a ten kto uczestniczy w brudnej grze, za Boga nie chce, aby określano go słowami skorumpowany czy łamiący prawo, tak jak pijak czy narkoman nie chce dopuścić do siebie myśli, że jest pijakiem czy narkomanem.
Dlaczego? Bo my jedynie „załatwiamy”. A ten, kto potrafi wszystko załatwić i dobrze mu się powodzi, jest zazwyczaj powszechnie cenionym obywatelem. Dzieje się tak dopóki nikt nas nie złapie za rękę i nie postawi w stan oskarżenia, lub osadzi w zakładzie karnym. Wtedy dopiero wszyscy się od nas odwracają jak od trędowatego.
Tak naprawdę tylko nieliczni z nas są nieuczciwymi i cynicznymi graczami. Większość z nas to kukiełki nakłonione do chocholego tańca.
Proponujemy przestać urządzać polowania na czarownice, a konkretnie na tych, co pociągają za sznurki, a w to miejsce zainicjować publiczną głośną debatę w celu opracowania nowych zasad umowy społecznej. Jeśli amerykanie potrafili wynagrodzić wynalazcę oscylatora, wskazując, że ocalił amerykański system bankowy przed katastrofą, to dlaczego my tępimy największych spryciarzy spośród nas, zamiast ich energię wykorzystać dla dobra Państwa Polskiego.
Kto kieruje nami: inteligentami, urzędnikami, biznesmenami, politykami? Kto pociąga za sznurki? Czy znamy ich twarze i oblicza? Czy znamy drogi, którymi chadzają i miejsca, w których przebywają? Nie, bo gdy szmacimy się, to przestajemy patrzeć w lustro. Bo dla pieniędzy zaczynamy żyć w kanałach wśród fekaliów i pomyji. Brud na pieniądzach powoduje, że przestaje nam także przeszkadzać brud środowiska, w którym żyjemy.
Kim więc ONI są?



ni, to my - szczury, a właściwie najsilniejsze osobniki wyselekcjonowane spośród nas. Jeśli całe wieki, a nawet tysiąclecia historii cywilizacji ukazują, że korupcja jest po prostu niemożliwa do wyplenienia i nie da się nad nią zapanować, a jej mechanizmy jako niezniszczalne są nie do usunięcia, to należy korupcję usankcjonować. Przestańmy, więc tępić, tropić i spychać organizatorów korupcji do podziemia, bo niszczymy i skłócamy wewnętrznie samych siebie tzn. społeczeństwo.
Szara strefa to my. Strefa, do której nie należą jacyś podejrzani osobnicy z enigmatycznego podziemia gospodarczego. To my, normalni obywatele, urzędnicy, politycy, policjanci, rzemieślnicy, służby specjalne, kupcy, bankowcy etc..., którzy chcąc po prostu żyć lepiej.
W jaki sposób?
Na przykład, ratując się przed drapieżnością fiskusa, unikamy płacenia podatków. Może niekoniecznie w ogóle, ale w nadmiernej wysokości. A ponieważ kryteria, co jest dużym a co małym podatkiem, każdy z nas określa indywidualnie, dlatego notorycznie powstaje dziura budżetowa oraz rodzą się różne inne patologie. Korupcja jest rodzoną siostrą szarej strefy. A apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ich rodzonym bratem jest nepotyzm. Jeśli nepotyzm połączy się z resortami mundurowymi i przestępczością, to efekt nie może być inny niż przestępczość zorganizowana - najbardziej niebezpieczny rodzaj działalności kryminalnej, z udziałem nie tylko urzędników państwowych, ale i organów państwa. Z powyższego wynika, że patologie w państwie generują się nawzajem, przy czym ich narodziny, a zwłaszcza poczęcie odbywa się niewinnie i niezauważalnie, tak jak poczęcie człowieka. Każdy z nas w większym lub mniejszym stopniu w tym uczestniczy z wyjątkiem obłudników, którzy programowo twierdzą, że są kryształowi.








geneza+powstania+firmykancelaria+prawniczaconsultinglobbingnieruchomoscikoncepcja+pa%F1stwaaforyzmy