1.+geneza+powstania+firmy2.+kancelaria+prawnicza3.+consulting4.+lobbing5.+nieruchomosci6.+koncepcja+pa%F1stwa7.+aforyzmy
                                                                                                                                                                                                                           


Rozdział: I kIIIpII kIIIpIII kIIIpIV kIIIpV kIIIpVI kIIIpVII kIIIpVIII kIIIpIX kIIIpI kIIIpII kIIIpIII  




becnie Państwo Polskie w spadku po PRL-u wciąż traktuje obywateli jako potencjalnych złodziei, a nie jak partnerów do biznesu. Nastawienie urzędników, co prawda się zmienia na lepsze. Niestety nie dorównuje tym zmianom ustawodawstwo podatkowe, a w szczególności przepisy wykonawcze, które w swoim kabalistycznym prymitywizmie nawet nie drgnęły od czasów komuny. Ustawodawstwo podatkowe nastawione jest wyłącznie na ściąganie danin nazywanych podatkami, chociaż w odniesieniu do ogromnej liczby Polaków nie ma już, czego i od kogo ściągać. W ostatnich latach myślenie Ministra Finansów powoli zmienia się w kierunku orientacji na stymulację koniunktury gospodarczej, aby z pobudzonego obrotu gospodarczego móc wygenerować wpływy do budżetu. W samej rzeczy pobudzenie gospodarki spowoduje wzrost obrotów we wszystkich jej sektorach, a to spowoduje wpływy do budżetu. To mądre i szlachetne zamiary, ale od samych zamiarów nie zmieni się systemu skarbowego nastawionego głównie na ściąganie danin, a nie jak być powinno na hodowanie podatników jak kur znoszących jaja. Niewykształcony rolnik z małej wioski wie, że trzeba zasiać żeby zebrać, a Minister Finansów RP i jego urzędnicy nie wiedzą.




tóre swoje zasoby państwo musi poświęcić na ten cel?
Wszyscy chcemy pracować, jak najwięcej zarabiać, aby móc jak najwięcej kupić. Uwolniony polski rynek po 1989 roku od decyzji politycznych, które blokowały jego swobodę w latach 1945-1989 – PRL-u powinien nam to kapitalnie umożliwiać. Wolny system bankowy, ostoja kapitalizmu powinien dostarczać przedsiębiorcom kapitału na komercyjnych zasadach i wszystko świetnie powinno się rozwijać.
Czemu się, więc tak nie rozwija?
Jest nadpodaż oferentów i nadpodaż nabywców. Lecz gdy sprzedający sami chcą coś kupić, to zbyt wysokie koszty stałe działalności lub pozyskania klientów powodują, że ich na to nie stać, a co dopiero mówić o rozwoju i inwestycjach (etc. ..)
Jeśli wszyscy są chętni do wymiany swojej pracy, produktów, towarów i usług za, inne towary, produkty i usługi, które chcą otrzymać, to dlaczego zapłata jest niewystarczająca, aby coś rozsądnego za to kupić?
Jak to być może, skoro fundamentem systemu monetarnego jest system bankowy? Gwarantuje on sprawiedliwy podział zysków całego społeczeństwa i pozwala, ze względu na uniwersalność pieniądza na bezpieczne przechowanie dochodu. Obecnie, po odliczeniu od uzyskanych obrotów wszystkich kosztów działalności, ogromna większość społeczeństwa nie może powiązać końca z końcem. Sznurki do całego systemu gospodarki towarowo-pieniężnej trzyma Rząd i Prezes Banku Centralnego. Istotną rolę w systemie pełnią też dominujące banki komercyjne, fundusze, firmy ubezpieczeniowe i inne instytucje finansowe.
Czy aby jednak na pewno?
Czemu więc banki i instytucje finansowe nie stymulują i nie tworzą koniunktury, a rząd i jego ministerstwa nie badają i nie dynamizują w określonym kierunku popytu wewnętrznego i zewnętrznego, aby Minister Finansów we współpracy z Prezesem NBP mógł tworzyć warunki umożliwiające eksplozję zakupu towarów, produktów, pracy i usług, a organy podatkowe mogły zbierać swoje żniwa?




zy najważniejsze osoby w państwie rzeczywiście trzymają sznurki do gospodarki i finansów państwa, czy też raczej, to co robią przypomina chocholi taniec?. Chyba tak właśnie jest. Nie tylko rząd RP i NBP, ale także ekonomiści i rządy innych krajów nie potrafią uwolnić się od myślenia, że wzrost w gospodarce można definiować jedynie poprzez wzrost PKB, czyli wzrost produkcji i obrotów etc… Wszyscy znamy przecież ogromne przedsiębiorstwa dokonujące potężnych obrotów, które zagrożone są jednak upadłością. To dotyczy też z całą pewnością III RP.
Trzymając się kurczowo zasad doktryny współczesnej ekonomii nie będziemy mogli zrozumieć, gdzie i w jaki sposób giną nasze pieniądze i kto przejmuje zmagazynowane w pieniądzach zyski z naszej pracy. Ciężka praca wielu ludzi, ich nadzieje, marzenia zmagazynowane w pieniądzu, każdego dnia są marnotrawione z powodu wad przeciekającego systemu finansowego państwa. Gdyby pieniądz emitowany przez państwo był rozdzielany mądrze i uczciwie, każdy uczestnik gry rynkowej adekwatnie do tego, co włożył do systemu, mógłby budować, kupować, inwestować, pracować, sprzedawać, zatrudniać, zarabiać etc… A jednak taki płynny obrót (wymiana) wciąż jest niemożliwy, ponieważ oddajemy naszą pracę, towary lub usługi, a w zamian dostajemy pieniądz mało warty, za który można niewiele kupić.
Utrzymujemy z naszej pracy ogromną rzeszę urzędników państwowych i samorządowych, banki, fundusze, instytucje finansowe etc…
Ale to nie wszystko. To oni właśnie zarabiają najwięcej, jednocześnie ich wynagrodzenia są najbardziej stabilne. Nie chodzi tylko o wysokie wartości kwot przez nich zarabianych, ale także o inny ważny element. Dochody urzędników państwowych i bankowych są niezwykle stabilne a nawet statyczne, natomiast brak wszelkiej stabilności i perspektyw cechuje układ finansowy zwykłych ludzi, którzy przegrywają w wyścigu szczurów z urzędnikami. Przede wszystkim zwykli ludzie zazwyczaj nie są w stanie osiągnąć zdolności kredytowej pozwalającej na satysfakcjonujący zakup dóbr. Dobra te są uważane przez urzędników państwach za podstawowe i są one dla nich w pełni dostępne.
Zwykli obywatele mogą być eksmitowani ze swych mieszkań, a podmioty gospodarcze mogą upadać. Jednak urzędnicy, żyjący z ciężkiej pracy innych trwają nieprzerwanie i mogą sobie pozwolić na życie ponad stan.
Wszyscy muszą oszczędzać, zwłaszcza w takich czasach jak dzisiejsze. Ale to nie dotyczy banków, giełd, funduszy, urzędników i samego państwa. Jeśli nawet dochodzi do oszczędności, to są one wymuszane za pośrednictwem mediów przez opinię publiczną. Nawet wtedy cięcia budżetowe realizowane są w minimalnym stopniu i zazwyczaj kosztem obywateli, a nie kosztem własnym państwa.
Jak więc uwolnić się od hegemonii urzędniczej, banków i instytucji finansowych, które wykorzystując pracę obywateli i skupiając jednocześnie władzę, która m.in. daje możliwość emisji pieniędzy i ich podział, zainteresowane są podtrzymywaniem głównie własnej egzystencji i przyszłości?



roponujemy dodać bankom i instytucjom finansowym funkcje i zadania społeczne pod rygorem utraty koncesji. Konsekwencją tego musi być ustanowienie bardziej skutecznego i silniejszego nad nimi nadzoru w porównaniu z obecnym. Nawiązując do naszych wcześniejszych koncepcji, jednym z zastępców Prezydenta powinien być Prezes NBP. Tym Prezesem NBP byłby jeden z Wicemarszałków Senatu wybierany w wyborach bezpośrednich do Senatu. Z kolei jednym z pierwszych innych zastępców Prezesa NBP powinien dopiero być zawodowy bankowiec. Ten Wicemarszałek Senatu, będą prezesem NBP ściśle współpracowałby z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Urząd RPO zgodnie z naszą koncepcją połączony zostanie z Urzędem Prokuratora Generalnego. Zadania rzecznika praw obywatelskich i prokuratora generalnego są opisane w koncepcji sprawiedliwości



godnie z niniejszą koncepcją NBP powinien nie tylko kształtować politykę monetarną Państwa. Jego głównym zadaniem ma być nadzór i kontrola nad wykonywaniem funkcji i zadań społecznych stawianych w równym stopniu przed bankami komercyjnymi, jak i przed Bankiem Centralnym, funduszami i pozostałymi instytucjami finansowymi. W szczególności NBP badać powinien i nieustannie monitorować, czy powszechna ogólnospołeczna umowa zamiany pracy, towarów i usług na pieniądze jest uczciwa i czy nie jest oszustwem ze strony państwa, systemu bankowego i instytucji finansowych.
Jeśli zdecydowaliśmy się na konsumpcyjne, materialistyczne społeczeństwo, to bądźmy konsekwentni. Zintegrowana działalność Prezesa NBP z RPO połączonym z urzędem Prokuratora i uczyni ich strażnikami najważniejszego elementu zbudowanego prze nas w ten sposób społeczeństwa, niech bronią „kasy”. Bank Centralny nie może jedynie skupiać się na dławieniu inflacji i innych negatywnych zjawisk w obrębie systemu monetarnego. Są to niezwykle ważne zadania NBP. Ignorowanie jednak, jak obecnie czyni to L. Balcerowicz funkcji społecznych systemu monetarnego szybko doprowadzi polską gospodarkę do stanu, jaki mogliśmy niedawno obserwować w Argentynie.
Zadaniem Banku Centralnego, winna być przede wszystkim dbałość o wartość nabywczą pieniądza. Pieniądz jest gwarantem i najważniejszym elementem umowy społecznej w materialistycznym państwie. Zgodnie z nią na „zadrukowanych kawałkach papieru” jest przechowywany, jak w magazynie, cały plon naszej pracy. Jeśli „myszom” (inflacja) uda się coś pożreć, to nie powinno to przekraczać kilku procent wytworzonego dochodu. I rzeczywiście inflacja w naszym kraju jest już minimalna. Czy jednak inflacja to jedyny koszt, jaki płacimy za niezwykłą zdobycz cywilizacyjną, jaką jest pieniądz, zabezpieczony doskonale przed fałszerstwem i udostępniany nam przez 24 godziny na dobę w dziesiątkach tysięcy bankomatów i tysiącach banków.
Ile procent z krajowego produktu brutto zabierają nam banki, instytucje finansowe i państwo za swoje usługi …………..……………………..
Powyżej przytoczone procenty są zatrważające. Jeśli dodamy do tego, szacowaną przez ekonomistów, na co najmniej 1/3 lub może nawet połowę wartości budżetu, którą wytwarza szara strefa, oznacza to, że państwo polskie zabiera podatnikom, albo w wyniku swej niewydolności dopuszcza do rozkradania ok. ….. % naszego budżetu. Gdyby więc ograniczyć albo całkowicie skasować tylko niewielką część powyżej opisanych patologii, państwo zaczęłoby się samo finansować. Państwo Polskie miałoby nawet szansę stać się państwem bogatym, gdyby skasować większość patologii gospodarczych, prawnych, podatkowych etc. i obniżyć koszty utrzymania państwa, systemu monetarnego, bankowego i finansowego.



ednym z najważniejszych celów niniejszej koncepcji jest doprowadzenie do nowelizacji ustaw o NBP i Prawo Bankowe w taki sposób, aby nałożyć obowiązek wyraźnego stymulowania funkcji i konkretnych zadań społecznych przez Bank Centralny, fundusze, instytucje finansowe i banki komercyjne. To spowoduje, że zaczną one podobnie jak za czasów PRL-u, pełnić rolę regulacyjną dla gospodarki.
Nie będzie to wcale oznaczać powrotu do czasów realnego socjalizmu. Ale nie musi też wcale to znaczyć, że Banki obniżą koszty swojego działania, gdyż pociągałoby to za sobą dla nich wyrzeczenia i cięcia personalne oraz budżetowe wewnątrz ich organizacji.
Jak skłonić Banki do takich wyrzeczeń i przyjęcia na własne barki obowiązku stymulacji funkcji społecznych tj. dodatkowego ciężaru przy realizowanych już funkcjach komercyjnych przez te instytucje.
Należy wreszcie bez obłudy określić i nazwać po imieniu we właściwy sposób działalność bankową. Jej nieodzownym atrybutem jest sprawowanie władzy i to nie kadencyjne, jak posłowie lub samorządowcy. Ta władza niemalże nie posiada ograniczeń czasowych. Im dłuższy okres obecności na rynku tym jest silniejsza władza banków, funduszy i instytucji finansowych. Jest to mocniejsza władza od władzy polityków, silniejsza nawet od niezniszczalnej wydawać by się mogło władzy mediów.
Dlaczego?
Bo wszystkie cele, działania i marzenia polityków a w podobnym stopniu dziennikarzy zmierzają do pieniędzy, czyli tego co bankowcy mają na co dzień w nadmiarze.





eśli więc działalności bankowej oficjalnie i formalnie przypiszemy atrybuty władzy i to bardzo dużej władzy, to jej sprawowanie winno dokonywać się z wyboru społecznego będąc pod społeczną kontrolą. Wszyscy wiemy jak dużym prestiżem społecznym cieszy się nie tylko dyrektor każdego banku, ale nawet szeregowy jego pracownik. Aby jednak niniejsza koncepcja nie ograniczała swobody działalności gospodarczej NBP, banków komercyjnych i innych instytucji finansowych, jak czyni to np. ustawa o adwokaturze lub o radcach prawnych, a ponadto by nie narażać ustaw o NBP…………. na uznanie ich przez Trybunał Konstytucyjny (vide: str...) za niezgodne z Konstytucją RP, należy wyborców w lokalnych wyborach samorządowych, a w niektórych przypadkach także wyborców do parlamentu, uprawnić do wydawania opinii na temat liczby koncesji oraz czy i komu można wydać koncesję a konkretnie, którym bankom, giełdom funduszom i instytucjom finansowym na prowadzenie działalności finansowej. Przepisy obowiązującego prawa należałoby zróżnicować aż tak dalece, żeby obowiązek uzyskania koncesji dotyczył nawet oddziałów banków i ww. instytucji finansowych. Wyborcy kierowaliby się własnymi ocenami na podstawie własnych z nimi doświadczeń. Ocenialiby również Raport Roczny przedstawiony im w prostej, przystępnej postaci opracowany w taki sposób, aby mógł być zrozumiany przez wszystkich, nawet tych, którzy ledwo mają opanowaną zdolność czytania.
Po takim zabiegu liczba banków i ww. instytucji finansowych oraz ich oddziałów zmniejszy się według naszych szacunków, co najmniej o połowę lub nawet więcej. Stanie się to nie później niż w okresie 2-3 lat od wdrożenia niniejszej koncepcji. Spowoduje to radykalne obniżenie kosztów, które wszyscy ponosimy na utrzymanie z naszych pieniędzy sektora bankowego. To nie banki nas utrzymują jak niektórzy twierdzą, lecz my utrzymujemy banki.





geneza+powstania+firmykancelaria+prawniczaconsultinglobbingnieruchomoscikoncepcja+pa%F1stwaaforyzmy